piątek, 31 grudnia 2010

Peron III

Całą noc padał śnieg, trudno było
wygrzebać się spod puchów, rozstać się
ze sobą nie było łatwo. Nie dzieliliśmy dotąd niczego,

od świąt jest inaczej, sypie nieustannie. Odkrywamy
nowe: czas odprowadzania, stania na peronie,
czas uśmiechów, nieukrywania oczu

na mokrym miejscu. Czas
oczekiwań, spotkań niespodzianych,
szczęścia.  Zimą świat jest czystszy

i prostszy - mniej kolorów,
więcej kontrastów.

4 komentarze:

  1. ładny. bardzo. a dlaczego, to wiesz :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wiersz z piękną puentą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale cieszę się, że się Wam podoba, no szok. :)

    OdpowiedzUsuń