czwartek, 3 maja 2018

Na Szweda! - dzień trzeci i ostatni wyprawy

Zacznijmy dziś znów cytatem z Potopu, w którym to wspomniany już pan Zagłoba o Szwedach powiada:

Srodześmy kilkakroć Gustawa Adolfa w Prusach porazili i jeńców niemałośmy nabrali; tamem ich na wylot przeznał i wszelkie ich sposoby. Nacudowali się nad nimi nasi chłopcy niemało, bo trzeba waszmościom wiedzieć, że Szwedzi, jako to naród ustawicznie w wodzie brodzący i z morza największe ciągnący intraty, nurkowie są exquisitissimi. Tośmy się im popisywać kazali - i co waszmościowie na to powiecie: rzucisz szelmę w jedną przerębel, to on ci drugą wypłynie i jeszcze śledzia żywego w pysku trzyma...


Wielu Szwedów w czasie naszej wyprawy nie spotkaliśmy, ponoć odpoczywali gdzieś w pięknych okolicznościach przyrody. Zostawiłam was wczoraj w Kalmarze, kiedy to ruszyliśmy do portu, żeby wejść na prom i rozpocząć podróż do Gdyni. Znowu trzeba było oczekiwać, później odnalezienie kajuty, długa i spokojna kolacja, w czasie której zawieramy znajomość z czarnoskórym kelnerem. Abel chwali się swoją znajomością języka polskiego: dzień dobry, dobranoc i... k***a mać... Próbujemy rozbudować znajomość naszego ojczystego, zwłaszcza jedna z koleżanek, ale ile zapamięta nasz nowy kolega - nie wiemy. Po kolacji różne prace w grupach większych i mniejszych, trochę na pokładzie, trochę pod pokładem. My - na dyskotece. Tańczę i tańczę, ile mam sił. Po tańcach jeszcze chwila chichów i śmichów i w końcu do łóżka! Rano tradycyjnie budzi nas Rod Stewart:



Śniadanko, zbieramy się - i już wpływamy do portu, poranna Gdynia wita.







I jesteśmy w Polsce, przed nami powrót przez Szymbark i Malbork. Nigdy nie byłam w Szymbarku, a słyszałam sporo o owym domu do góry nogami i jak to błędnik dostaje bzika, kiedy się po nim poruszamy. Sprawdzę to wkrótce. Oprócz tej atrakcji Szymbark stał się czymś w rodzaju szkoły patriotyzmu - i nie tylko. W Centrum Edukacji i Promocji Regionu oglądamy min.: Najdłuższą Deskę Świata, Dom Sybiraka, Bunkier TOW "Gryf Pomorski"czy Największy Koncertujący Fortepian Świata. Uczucia mam mieszane, bo to, co ważne, przemieszane z nieważnym a sensacyjnym. Za dużo wszystkiego i zbytni bałagan, aż chciałoby się rozdzielić pewne rzeczy. Ale miejsce z pewnością jest niezwykłe i zaskakujące. Na koniec degustacje w miejscowym browarze oraz dom do góry nogami.







Malbork - znany i wielokrotnie przeze mnie oglądany, zawsze zachwyca. Wpadamy w ostatniej chwili przed zamknięciem bramy. Tym razem bez przewodnika, tylko przypomnienie, spacer. Sezon się zaczyna, już pojawiają się stragany z pamiątkami. Tłumy ludzi - wspominam opustoszałe ulice szwedzkich miasteczek... Wracamy.











W autokarze rozmowa. Ktoś przegląda wiadomości. Ktoś pyta, czy coś ciekawego słychać. Zaraz, zaraz, wiadomości ze Szwecji... Otóż Szwecja odetchnęła po wizycie polskich turystów. Mieszkańcy już odważyli się wyjść na ulice...

Wracamy śpiewając, śpiewając i śpiewając... Wybaczcie. ;)

Dziękuję za wspólne wędrowanie.


4 komentarze:

  1. I jam tam była ;) Za śpiewy, śmiechy i wędrowanie dziękuję :) A Rod Stewart już chyba na zawsze będzie mi się kojarzył z promem i pobudką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja dziękuję za tę wyprawę, Aniu. :)

      Usuń
  2. Miałam taką myśl, żeby budzik sobie taki ustawić, ale by pozostawić wspomnienie w pamięci zrezygnowałam. Teraz mam nadzieję że jasno i wyraźnie ukażą mi się obrazy Szwecji za każdym razem gdy usłyszę "Sailing", a poza tym co było na Stena Line niech pozostanie na Stena Line.;}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zawsze być dyskretna, żeby Ci, którzy są zainteresowani, mogli sobie wszystko dopowiedzieć. ;)

      Usuń