sobota, 25 kwietnia 2015

Zamiast wschodu...

Wczoraj wymyśliłam sobie, że wstanę przed świtem i pojadę nad Narew, żeby obejrzeć wschód słońca. I owszem, budzik zadzwonił jak trzeba. Ba! Nawet wstałam, jak zamierzałam. Zerknęłam jednak na niebo i stopień zachmurzenia odwiódł mnie od wyprawy... Może też Morfeusz trochę się do tego przyczynił... Więc zamiast wschodu - kilka zachodów z kwietnia. :)))













2 komentarze:

  1. Cudne :) Ale, ale... Zachód to jest wschód... Tylko, że z lewej strony... ;)

    OdpowiedzUsuń