niedziela, 20 lutego 2011

Wiersz z tomiku "Sonia zmienia imię"

sonia nie wierzy

drzewa obłożone z północy
jak języki trawione gorączką
horyzont jest ciastkiem z różową pianą
ma metaliczny smak więc próbuje

nietknięta droga – dziewiczy całun
który ptaki w szaleństwie
przetańczyły na krzyż

sonia chowa się za zgaszonym światłem
a potem twardym obcasem narusza spokój
martwego świtu

słucha jak bezdźwięcznie
z nieba schodzi śnieg


                    urodziłaś się z obłędu i burz
                    z zamieci wracających każdej zimy
                    i mlecznego światła pierwszych śniegów
                    wystawiłaś na mróz ciało podszyte fioletem
                    podbarwione purpurą



Teresa Radziewicz, Sonia zmienia imię, wyd. KWADRATURA, Łódź 2011

8 komentarzy:

  1. Mistrzowski wiersz!
    Tomik kupię musowo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło takie rzeczy czytać, ale coś Ty, Marku, nie jest mistrzowski.

    OdpowiedzUsuń
  3. Splagiatuję Tess: Miło takie rzeczy czytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba mam chcicę... na "Sonię" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pi, "chcica" jest okropnym słowem. :P
    Aczkolwiek Twój wpis jest yyy... satysfakcjonujący. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. to było świetne

    OdpowiedzUsuń