Tu link: sZAFa
POEZJA:
Stanisław Dłuski, Kamila Gołębiowska, Izabela Kawczyńska, Mariusz Kusion, Paweł Lekszycki, Anna Musiał, Krystyna Myszkiewicz, Bartosz Popadiak, Adam Pluszka, Aleksandra Słowik, Omir Socha, Jacek Świerk, Włodzimierz Szymczewski, Maciej Taranek, Janusz Taranienko
PROZA:
Wojciech Burda, Jacek Durski, Ewa Frączek, Mirosław Gabryś, Bartosz Popadiak, Beata Zdziarska, Ryszard Lenc, Karol Maliszewski
LAUREACI KONKURSU - VIII OGÓLNOPOLSKI KONKURS LITERACKI „OKNO” - POEZJA:
Protokół pokonkursowy, Łowca pieśni, Cicha marzycielka, Szetlandk, Anakin, Jusia, Klocki Lego, Realistka, Taneczna aktorka
LAUREATKA KONKURSU "CZAS SZKOŁY - CZAS DOJRZEWANIA": Alicja Ćwiklińska
FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO:
Mirek Antoniewicz, Glenn Brady, Małgotrzata Bieniek-Strączek, Władysław Gałczyński, Piotr Kamieniarz, Piotr Kolanko, Hugon Lasecki, Ewa Miler, Witold Pazera, Raymond Salvatore Harmon, Kateryna Sokolenko, Wojciech Wojtkielewicz
sZAFa Presents:
Ewa Frączek - Nike Joanny Bator – chwilami było ciemno, chwilami prawie noc. Ale światełko też było.
Hugon Lasecki - Andrzej - wspomnienie o Andrzeju K. Waśkiewiczu
Karol Maliszewski - Dwaj poeci jednego języka
Marta Kołodziejska - Grafika da się lubić – cykl tekstów niekoniecznie poważnych o najpoważniejszej niepoważnej przygodzie, jaka mi się w życiu przytrafiła.
Paweł Łęczuk - Kolędnicy [7 i 8]
Maja Staśko - Treny Jana Kochanowskiego – arcydzieło kinematografii (II)
ESEJ-FELIETON-RELACJE:
Paweł Dąbrowski - Do poetyckiego klasztoru
Ewa Frączek - Platon wygania poetów ze swojego Państwa. Oni jego też.
Michał Kurkowski - Ja Wokół Brzydkiego kaczątka Hansa Christiana Andersena
Karol Maliszewski - Dlaczego ludzie piszą
Maja Staśko - Maja i Dycio
TEATR, FILM:
Izabella Bartnicka - Żałosne czy śmieszne...?
Natalia Pecyna - Återträffen – nagrodzony Złotym Żukiem zjazd absolwentów
Joanna Roś - O tym, co pierwsze
KRYTYKA LITERACKA-RECENZJA:
Dorota Bucka - Szaleństwa dziewięćdziesiątych nocy, czyli recenzja książki Dziewięćdziesiąte Sławomira Shuty
Oliwia Betcher - Gra (sama w sobie) nie jest widowiskowa, Maciej Taranek, Repetytorium
Rafał Derda - To co we mnie prawdziwie wymówił, czyli na temat Imitacji życia i innych wierszy Petera Gizzi. * O poprawność polskiej poezji, czyli na temat W wierszu i między wierszami. Szkice o twórczości Bohdana Zadury
Ewa Frączek - Dzieci północy Salmana Rushdiego
Natalia Pecyna - Walka pamięci z zapomnieniem - Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek Jonasa Gardella
Alx z Poewiki - Misirlou – czytanie w oczach Ewa Solska Misirlou
Małgorzata Południak - Po dwóch stronach, o tomiku Aleksandry Słowik Pomiędzy kwartałami śpieszył sie i zwlekał * Antypody, czyli o Fantomie Magdaleny Gałkowskiej
Klaudia Raczek - Sztuka pozorów. O książce naukowej Sztuka jako pozór? Ewy Majewskiej * Mordor o Mordorze
Teresa Radziewicz - Bachmann i Celan * Poproszę Owoce noża, czyli o książce Michała Murowanieckiego
Rafał Różewicz - Rzeczy Rzeczywiste i dalej, Zygmunt Krukowski, Rzeczy R
Jakub Sajkowski - Przerwana Lekcja Oddychania. O debiucie Ewy Świąc * Prostsze (i lepsze) niż szczęśliwe zakończenie. Adam Pluszka, Zestaw do besztań.
Maja Staśko - Sławianie, my lubim sie (o Dziewięćdziesiątych Shutego)
Kataryzna Tchórz - Nie(spokojne) zbliżenie
Marcin Włodarski - Brzydka czy piękna? O Polsce w nowej książce Andrzeja Stasiuka.
WYWIADY:
Mateusz Grzeszczuk - rozmawia z członkami zespołu Dagadana
Małgorzata Południak - rozmawia z Darasem Bareyą
Marcin Włodarski rozmawia z Adamem Pluszką
sobota, 14 czerwca 2014
piątek, 13 czerwca 2014
*** [W domach w Świerzowej]
placzut za wamy hory i zrubany jalyci
chto zasadyt smereky chto zasadyt tez buky
koly wsi wy daleko syny naszy i wnuky
Wasyl Szlachtycz
W domach w Świerzowej teraz pełno światła. Panny
na wydaniu mirt hodują na wianek i asparagusy
do ślubnej wiązanki. Wkrótce wysypią się dzieci,
krągłe i rumiane; pachnące jabłuszka z zapaski. Które z nich
wie, że prześwietli się wszystko; przeżyje się, przepadnie,
skończy? Ściele się barwinek, to łemkowskie ziele. Ślad tylko
zostanie: kamień w znak przerobiony, kamień w fundamencie
i na drodze kamień. W domach pełno światła.
chto zasadyt smereky chto zasadyt tez buky
koly wsi wy daleko syny naszy i wnuky
Wasyl Szlachtycz
W domach w Świerzowej teraz pełno światła. Panny
na wydaniu mirt hodują na wianek i asparagusy
do ślubnej wiązanki. Wkrótce wysypią się dzieci,
krągłe i rumiane; pachnące jabłuszka z zapaski. Które z nich
wie, że prześwietli się wszystko; przeżyje się, przepadnie,
skończy? Ściele się barwinek, to łemkowskie ziele. Ślad tylko
zostanie: kamień w znak przerobiony, kamień w fundamencie
i na drodze kamień. W domach pełno światła.
O życiu u schyłku roku (szkolnego)
Ludzie lubią posty o życiu, więc skoro nie bardzo mam aktualnie o czym pisać, ponieważ czynności końcoworoczne mój czas zajmują, to napiszę o czymkolwiek. Najpierw, że powoli książka przyjmuje kształt ostateczny i w sierpniu ma się drukować - cieszę się z tego powodu, cieszę, że przyznany został grant, wiadomo. Później - że "Tylko nie Zenuś" się podoba widzom i że będziemy jeszcze grać spektakl, skoro zapotrzebowanie istnieje. Kończę też projekt z moim Kluczykiem i "Krzywą bajkę" zagramy na podsumowanie projektu. Aktualnie zaś szykowanie się do końca roku szkolnego to numer jeden - przygotowywanie się do rady klasyfikacyjnej, podsumowującej pracę szkoły, planowanie nowego roku szkolnego - uwierzcie, świat się dookoła tego kręci. Poza tym wreszcie dorwałam "Ości" Karpowicza i czytam. Lubię ten sposób narracji, cenię: gęsto, a dodatkowo sporo dzieje się w warstwie językowej. Czytam, czytam. Zamknęłam też pewien etap, ponieważ skończyłam studia iblowskie i jakoś mi dziwnie, że nie będę musiała już co dwa tygodnie do Warszawy jeździć. Może będę miała więcej czasu na pisanie w końcu? I tak mi się plecie o życiu. Mogłabym o bardziej osobistych sprawach i podejrzewam, że to byłoby najbardziej interesujące, ale jakoś nie potrafię się wywnętrzać publicznie za bardzo. Więc kto ciekaw, co w duszy mi gra - to kontakt prywatny lub wyczytywanie z wierszy. ;))) A teraz dobranoc, bo za chwilę północ i czas spać. I jeszcze gratis - zdjęcie łąkowe. Co to za ziele? - pytam znajomych biologów i przyrodników.
niedziela, 1 czerwca 2014
O nadziei, literaturze i w ogóle sztuce ;)
Kiedyś opowiadałam Kubie, że zawsze, kiedy czytam "Annę Kareninę", mam nadzieję, że jednak nie rzuci się pod pociąg, a Kuba umieścił to w wierszu. Od pewnego czasu mam podobnie z różnymi innymi utworami. Madam Butterfly nie zabija się, a bohaterka "Pamiętników Jane Austin" poślubia ukochanego, który wcale nie musi żenić się dla pieniędzy, by ratować rodowe majętności. Od dziś do tego grona należy także Violetta, którą Verdi w "Traviacie" uśmierca (tak jak to zresztą uczynił Aleksander Dumas w "Damie kameliowej"). Na dodatek w scenie śmierci wkłada w usta Violetty słowa nadziei na uzdrowienie. Piszę "od dziś", ponieważ obejrzałam "Traviatę" w Operze i Filharmonii Podlaskiej. Najbardziej wzruszyła mnie Violetta rozpaczająca, że musi odejść od Alfredo i pozostawić go w poczuciu zdrady, ale to jednak podczas ostatniej sceny wciąż będę liczyć, że może jednak nie umrze.
sobota, 24 maja 2014
Trochu o życiu ;)))
Ach, jakże długo milczę na reteskowie, ach jak długo, no ale! W ubiegłym tygodniu miałam premiery trzech spektakli! Mój Kluczyk mały grał "Krzywą bajkę", Klucz "Pożarcie królewny Bluetki", a dorosły Trylobit "Tylko nie Zenuś". Premiera teatru dorosłego przerosła wszelkie moje oczekiwania, omójbożeomójboże! Nie dość, że zabrakło miejsc siedzących i przygotowanych, i doniesionych, nie dość, że mnóstwo ludzi stało, nie dość, że owacje na koniec ogromne, pochwały, to - przede wszystkim - widownia ŚMIAŁA SIĘ TAM, GDZIE POWINNA! :))))))))) Ale pracy przed tym wszystkim - szał po prostu.
Dodatkowo weekend w Warszawie, zaliczeniowy, wcześniej jakieś sprawozdanie, jakiś konspekt, ale już po! Uff. Dodatkowo trafiło się mnóstwo czasu i wpadłam na TARGI KSIĄŻKI!!! Pomijam fakt, że znajomych "jak mrówków", ale książki, ach.... obłowiłam się nieco. Nieco, bo - tu jęczę - drogo, drogo, drogo! A wieczorem dodatkowa warszawska atrakcja, spotkanie poetyckie w Dekoterii z Olą Słowik. Gorący wieczór, uroczy ludzie, życie bywa piękne. ;)) A oto moje łowy, teraz nie będę pisać, bo będę czytać. ;)))
Jakiś mi wyszedł okrutnie emocyjny ten post... Może mam za dużo energii? :)
Jakiś mi wyszedł okrutnie emocyjny ten post... Może mam za dużo energii? :)
niedziela, 4 maja 2014
Długie wieczorne cienie
To ta droga, to miejsce, ten czas –
słońce coraz niżej,
a cienie wyciągają długie palce, ściele
się pasiak
na wschodzącym zbożu: ozimina w
świetle zachodu
jak utkana z kontrastu. Tak się
dotyka swojej ziemi
– idzie ścieżką pod brzozami,
sprawdza kwietniowe liście,
oddycha. Kto sadził te drzewa, dokąd
prowadzi ta droga,
jak układa się w nas? Długie
wieczorne cienie,
plamka księżyca nad horyzontem,
zieleń trawy
i linie wysokiego napięcia – tylko
tyle,
a przecież to wszystko, jestem u
siebie.
czwartek, 1 maja 2014
Czwarta nad ranem...
Właśnie minęła prawie przed chwilą, a u mnie bezsennie. Niebo już nie jest ciemne. Zrobiło się szaroniebieskie, blisko świt. Jest 4.20. Chyba bezsennością zadziałał długi weekend - organizm nie potrafi wyhamować po pędzie codziennym. Wychodziłam z pracy w środę i stawałam zdziwiona, że wszystko zrobione, że już mogę iść, że naprawdę nic nie trzeba ogarnąć, to, co trzeba było skończyć - skończone.
Wieczorem próba, coraz bliżej premiera, drżymy, denerwujemy się, czekamy
na stroje, kombinujemy dekoracje, działamy ze światłem i muzyką. Stres,
stresik, stresiczek... Zupełnie amatorska grupa w zupełnie nowym - i
dla nas pierwszym - spektaklu "Tylko nie Zenuś!" mojego autorstwa.
Jeżeli nic się nie zmieni, to premiera odbędzie się 17 maja...
Aaaaaaaaaaa, to za dwa tygodnie!
Chwila przerwy na herbatę i robi się 4.35, a niebo rozjaśnia się zupełnie. Zaczyna się dzień, a ja jeszcze nie miałam nocy. Bezsenność przychodząca po cichu jak kot, kiedy możesz sobie pospać jest doprawdy irytująca. 4.44 - urodziny godziny, jak to mawiają dzieci - zaczynają śpiewać ptaki. Zawsze będę wspominać pewien majowy weekend sprzed lat, kiedy to pewna moja koleżanka goszcząca w moim domu obudziła się nad ranem (ciepło, otwarte okna) z życzeniem: retesko, wyłącz te ptaki! A że dookoła drzewa, sad niewielki, lipy, klony, więc pilot na ptaki niestety nie zadziałał... Dawne, dobre czasy.
W poniedziałek podsumowaliśmy projekt "Nasz kawałek świata" - przy Ośrodku Kultury działa infokiosk, ukazał się folder o tym samym tytule - historia, zabytki, sztuka, kultura, przyroda Ziemi Juchnowieckiej. Oprócz tekstów pojawiły się w tej publikacji moje ekfrazy do "tutejszych" zdjęć. I oto jedna z nich:
Zaginione wsie: Ciekuny
Miejsca
zapomniane, światy nieodległe, a już obce, oddane
zatraceniu:
ziemie zasiedlone, wydeptane ścieżki, ale nie dziś
–
wczoraj, przedwczoraj, dawniej. Widzę to: niskie chaty,
dzieci
bawiące się na progu, słomiane strzechy straszące
rozczochraną
czupryną. Codzienność wypełniona pracą
i
świętowaniem, kiedy nadchodzą błogosławione dni
odpoczynku.
Życie wyregulowane wschodami i zachodami
–
jednakowo zgrzebne dla wszystkich. I to, co pomiędzy:
ludzkie
słabostki, ludzkie miłości, ludzkie nienawiści
i
ludzkie cierpienia; nic się w tym względzie nie zmieniło
przez
wieki: ktoś rodzi się, a kto inny umiera. Patrzę,
mrużę
odpowiednio oczy i pojawiają się cienie,
niewyraźne
zarysy – kim byliście? Jakie kataklizmy
dotknęły
tej ziemi, że po rodzinach, domostwach,
zagrodach
została tylko przestrzeń? Patrzę znów:
kępa
drzew na wzgórzu, zbrązowiałe rżysko,
równo
zaorane bruzdy sypkiej ziemi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






