Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PIOSENKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PIOSENKI. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2014

How to disappear completely?

Jak to jest, że w zupełnie obcej piosence mogą spotkać się kawałki całkiem swojego życia? A zaciekawił mnie tylko tytuł brzmiący poradnikami dla poszukujących. How to disappear completely? Disappear – tego słowa nauczył mnie Kubuś bawiąc się w czarodzieja: „Reteska, disappear!” – wołał – i znikałam. „Reteska, come back!” – i pojawiałam się znowu. Dobrze było tak zniknąć na chwilę. Zawsze disappear będzie niosło ze sobą tamte wakacje, Nowy Jork, inny świat i Kubusia wymachującego czarodziejską różdżką. Ale Radiohead przywołuje jeszcze inne wspomnienia: w Dublinie z Małgosią, Dorotą i pozostałymi wielokrotnie po różnych mostach przekraczamy rzekę Liffey, siadamy przy stolikach w różnych pubach, szukamy śladów Joyca, znikamy w tłumie i pojawiamy się na bocznych uliczkach. To wszystko już minęło, nie ma nas, znikamy w kolejnych chwilach, w kolejnych i w kolejnych. Kiedyś znikniemy całkowicie. W zupełnie obcej piosence fragmenty mojego życia. Tyle, że to już nie jest obca piosenka.



poniedziałek, 23 grudnia 2013

A może byśmy tak, najmilszy...

Ogarnęłam się i już miałam wskoczyć do łóżka, ale przypomniałam, że chciałam napisać o powrocie dzisiejszym. W radiu grała Jedynka, a w niej - audycja o Staffie, Gałczyńskim i Tuwimie. Trafiłam akurat na fragment o Tuwimie, o jego miłości do Stefanii Marchwiówny, o śmierci matki podczas likwidacji otwockiego getta, o miłosnej, wyjątkowej liryce Tuwima, a potem zabrzmiała ta piosenka:


A ja jechałam ulicami Białegostoku, potem lasami, polami do domu i niosło mnie śpiewanie, wzruszało.

poniedziałek, 22 października 2012

Żyć nam przyszło w kraju nad Wisłą...

Kilka cytatów z wywiadu z Maxem Kolonko, wyjątkowo trafnych:

Pisałem o patriotyzmie stadionowym, który zastępuje ten narodowy. Że z dumą zmierzamy z umalowanymi na biało-czerwono twarzami na mecz, kibicując jedenastu patałachom na boisku, a wstydzimy się zawiesić flagę polską w oknie, by nie być posądzonym o jakiś wojujący konserwatyzm.

Kilka dni po katastrofie w Smoleńsku pisałem w "The Huffington Post", że tragedia będzie wygrana przez Rosję dla celów politycznych i tak się dzieje. Dla Rosji wrak samolotu i tragedia smoleńska stały się środkiem politycznym do destabilizacji sytuacji w Polsce. Dlatego zdjęcia ofiar tragedii w Smoleńsku odnajdują się raptem na portalu na Syberii.

Skłócona Polska to kraj słaby, a słaba Polska jest w interesie Rosji. W Moskwie ułożony jest od dawna scenariusz, w którym polski premier jest słaby. Potrzebuje pomocy i tę Moskwa dostarczy, zwracając wrak, czarne skrzynki w stosownym dla nich momencie, a być może nawet występując z jakąś dodatkową formą ekspiacji, która wzmocni, a może i uratuje pozycję premiera.

Taki wdzięczny Rosji polski premier byłby historyczną kopią króla Poniatowskiego i jego serwilistycznej postawy wobec carycy Katarzyny II i ten scenariusz jest typowy dla sposobu rządzenia rosyjskich elit władzy.



I równie niegłupi komentarz jednego z czytelników:

Kiedy oglądam polskie serwisy informacyjne, to mam wrażenie, ze przygotowała je jakaś telewizja osiedlowa. Wiadomości ze świata praktycznie nie ma, albo są chaotyczne i powierzchowne, bez cienia głębszej analizy tematu. Odnoszę wrażenie, ze polskie media nie maja żadnych korespondentów zagranicznych, opierają się na przypadkowych tłumaczeniach z serwisów BBC itd. Po prostu - taniocha i tandeta na każdym kroku. A dlaczego to prawie nikomu nie przeszkadza? Bo większość dziennikarzy i widzów to pokolenie matołów, "wykształconych" w "zreformowanym" (czytaj: zniszczonym) po 1989 roku systemie edukacji. Z tego samego powodu nie ma przyzwoitych programów popularnonaukowych, kulturalnych, dokumentalnych. Durnie tworzą dla durniów, natomiast resztka tych inteligentniejszych telewizji nie ogląda. I oto władzy chodzi - naród idiotów się nie zbuntuje, bo nawet nie potrafiliby się zorganizować. Dlatego, mimo coraz gorszych warunków życia w Polsce, nie ma praktycznie ŻADNYCH protestów społecznych. Ogłupiona populacja wraca do domów, obejrzy "Tance z gwizdami", wypije piwko z "Biedronki" i następnego dnia zasuwa potulnie 12h za 1500 PLN/m-c.


Oraz muzyczny komentarz, zamiast moich słów:

 

wtorek, 12 czerwca 2012

Leluchów



Wyjedź ze mną dziś jeszcze
Przecież blisko jest dworzec
Wyjedź ze mną natychmiast
Tylko to nam pomoże

W Leluchowie - miła
Czereśnie dziko krwawią
Tam granicy pilnuje
Całkiem wesoły anioł

W Leluchowie - miła
Zaczyna się koniec świata
Tam anioł traci głowę
Z brzozami się brata

Wyjedź ze mną do lata
Przecież jeszcze nie koniec
Schowaj trochę uśmiechu
Na naszą wspólną drogę

Kiedy będziesz już ze mną
To nikomu nie powiem
Że szczęśliwi byliśmy
Kiedyś w Leluchowie

środa, 14 grudnia 2011

Bolą mnie nogi

Muszę mieć tekst i obie wersje na blogu, bo se podśpiewuję, raz z Grechutą, a raz z Groniec. Lubię, a co! :)))) Piękna piosenka i w ogóle cała płyta Marka Grechuty do tekstów Tadeusza Nowaka.





Bolą mnie nogi. One we śnie
za sen mój chodzą na czereśnie
Że dalej chodzą za sny inne
wiem od pościeli całej w glinie

Śpijcie przy mnie dam wam maku
dam sekretne pismo w ptaku
dam wam jabłek pół sąsieka
dam pół boga pół człowieka
dam wonności i dam rano
tę dzieweczkę przeczuwaną

Bolą mnie nogi. Izba pusta
W piecu Lewiatan tak się pluska
Wzgórze za oknem się przybliża
A nie ma kto zdjąć ciała z krzyża

Idźcie nogi dam wam buty
dam na drogę kij okuty
dam wam skrzypce dam wam miodu
dam wam dywan z carogrodu
dam wam konia a pod wieczór
stanę przeciw wam przy mieczu

Eurydyki, ach Eurydyki


Ach, jak lubię, przepadam wprost. :)

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Niedany nam świat

Żeby się nie zgubiło i nie zapomniało. W sam raz na taki dzień oszukanego grudnia.

 

Istnieje gdzieś podobno
niedany nam świat
gdzie kochać wszyscy mogą
gdzie płacze się z radości
tęsknoty się spełniają
raz na sto lat
zgubieni powracają
nie wstydząc się czułości

Mów gdzie to jest
pomóż znaleźć to miejsce
to w którym zatęsknię i zasnę
a potem obudzę się

Podobno tak się zdarza
co jakiś czas
że znika ktoś bez słowa
nie przyjmując losu
wysyła potem listy
z odległych gwiazd
łagodnie ogłaszając
w jaki odszedł sposób

Mów gdzie to jest
pomóż znaleźć to miejsce
to w którym zatęsknię i zasnę
a potem obudzę się

Pomóż
znaleźć
miejsce
w którym
zasnę

Mów gdzie to jest
pomóż znaleźć to miejsce
to w którym zatęsknię i zasnę
a potem obudzę się

poniedziałek, 10 października 2011

Jesień, ta nieśmiertelna melancholiczka...

Mogłabym ją nazwać siostrą. Wiem, że kiedy przyjdzie, to niektóre dni będą wprost niemożliwie przepełnione smutkiem. Przypomina mi się wówczas myśl Apoloniusza z Tiany, którą przysłał mi kiedyś Marek (dziękuję), a która, przewrotnie, potrafi mnie rozbawić: "Wy, którym ciężko zwalczyć melancholię, pomyślcie, że są ponoć kraje, gdzie drzewa co roku tracą wszystkie liście". I ja, mieszkanka takiego kraju, śmieję się, że tu przyszło mi żyć.

Przepełniony smutkiem był także wczorajszy koncert Magdy Umer. Cudowny, jesiennie nostalgiczny, ocalający piosenki, które się gdzieś gubią, piosenki w nowych aranżacjach Wojciecha Borkowskiego, z oprawą muzyczną wielkiej klasy. I Pani Magda, z niezwykłym poczuciem humoru i serdecznością. Złego piosenkarza, muzyka można poznać po tym, że lepiej brzmi na płycie niż na żywo, a dobrego, że nic, żadne nagranie, nie zastąpi osobistego kontaktu. Pani Magda należy, oczywiście, do kategorii muzyków, których można słuchać na żywo w nieskończoność, dlatego białostocki koncert sprawił mi ogromną przyjemność, aczkolwiek przyjemność przewrotną, bo przesyconą smutkiem, melancholią i nostalgią.

Żeby nie zasmucić (się) całkowicie, znalezione w internetowej otchłani słowa Stanisława I. Witkiewicza: „Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!”.

I, oczywiście, link do po(d)słuchania: Szkoda róż

sobota, 30 kwietnia 2011

Maj wyświęca ogrody

Wprawdzie maj od jutra się rozpanoszy, ale dzisiejszy poranek to już "prawie maj". Obudziłam się i moje ucho wyłapało szum deszczu. Ech - pomyślałam - jak może od rana padać?! Otworzyłam oko, jedno, drugie, podniosłam głowę i popatrzyłam na świat, a tam deszcz zaszalał tak, że przez ostatnią ciepłą i wilgotną noc, rozbestwiła się zielenina! Lipy pod oknem, zwłaszcza ta z lewej, rozwinęły liście, a dookoła kwitną śliwy węgierki i mirabelki, wiśnie oraz jabłonie. Pachną. I deszcz się skończył. Świat jak dziecko z kąpieli - wilgotny, pachnący, jasny i słodki. No i nie mogłam się powstrzymać od przypomnienia "Ballady majowej" SDM-u. :)

wtorek, 8 lutego 2011

Mandolina

Nie wiem, naprawdę, ale to naprawdę nie wiem, dlaczego Joannę bawi fakt, że jako wdzięczne dziewczę lat 10, uczyłam się grać na mandolinie... Siadałyśmy, bo było nas kilka, wyprostowane, z instrumentami na kolanach i wygrywałyśmy w równym rytmie, pod czujnym okiem Pana Gromana (eleganckiego, starszego muzyka - tak Go pamiętam), melodie. Najczęściej grałyśmy "Matko moja, ja wiem", "Królowej Anielskiej śpiewajmy", "Precz, precz, precz, precz smutek wszelki" oraz "Indonezję". Swoją drogą, niezła mieszanka. :)))

Później zamieniłam mandolinę na gitarę i tak mi już zostało, ale czasem, przy sprzątaniu, potrafię jeszcze zanucić piosenkę pana Janusza Gniatkowskiego: 

Ryżowe pola mokną w wodzie,
bawoły groblą ciągną wóz.
Zmierzch cichy zapadł, więc jak co dzień,
znów do mnie wyjdź, nie zwlekaj już.
Srebrzyście lśni piaszczysty plaży brzeg,
tam czeka cię tancerzy krąg,
śmiech dziewcząt jak szmer górskich rzek
i łańcuch młodych rąk.

Morze w bryzgach pian
pieści plaży brzeg
pocałunkiem fal
- Indonezja.
Przez zasłony z lian
połyskuje sierp
koralowych raf
- Indonezja.

W dalekiej wiosce bęben dudni,
po ziemi pełznie ognisk bury dym,
na niebie płonie Krzyż Południa
wskazując drogę blaskiem swym.
Łagodnie lśni piaszczysty plaży brzeg,
we włosach miłej biały kwiat,
promień księżyca na nim legł,
srebrzystą iskrą padł.

Morze w bryzgach pian
pieści plaży brzeg
pocałunkiem fal
- Indonezja.
Przez zasłony z lian
połyskuje sierp
koralowych raf
- Indonezja.


A nucę tak:

Janusz Gniatkowski - Indonezja

piątek, 31 grudnia 2010

A dosiego!

Taka kolęda-niekolęda z życzeniami na nowy rok. :)

piątek, 24 grudnia 2010

Boże Narodzenie



Wszystkim, którzy zaglądają do Reteskowa,
z serca i po staroświecku
życzę błogosławionych świąt Bożego Narodzenia. :)

czwartek, 18 listopada 2010

Wspomnieniowo - Stachura

 Do słuchania, przeżywania, wspominania. Najpiękniejsze wykonanie Jacka Różańskiego.

Tango triste

wtorek, 20 lipca 2010

Piosenka w samą porę

Prawie w ostatniej chwili przed wieczorem poetyckim w Augustowie podjęłam decyzję - skoro już jestem na Mazurach, to może by zostać tam na kilka dni, odetchnąć, złapać tchu. Tylko - gdzie? I - olśnienie - Łękuk! Miejsce, które tworzy moja przyjaciółka Iza z rodziną. Więc telefon, więc radosne Izowe: przyjeżdżajcie! Więc w piątek zamieniam się w pilota i próbujemy trafić do miejsca zapomnianego - na pierwszy rzut oka - przez Boga i ludzi. Droga z szerokiej asfaltówki zmienia się w wąską, krętą, kluczącą między drzemiącymi w upale jesionami i lipami, potem staje się jeszcze węższa, a przed starym cmentarzem skręca i prowadzi brukiem, jakiego nie widziałam od lat. Później jeszcze wita nas piaszczysty trakt, w oddali błyska błękitem jezioro i... staje się Łękuk. Kto nie był, niech żałuje.

A w sobotę niespodzianka nad niespodziankami... Niedaleko, w kolejnej zapomnianej przez świat miejscowości, szykuje się... koncert Lubelskiej Federacji Bardów. W Wiatraku Artystycznym w Grądzkich od 1996 r. odbywają się Wietrzne Spotkania z Poezją. Oczywiście - MUSIMY tam być. :)

W mazurskich ciemnościach po mazurskich drożynach docieramy na miejsce. Wszędzie, dookoła, nad wodą, w trawie, w brzozowym zagajniku, wzdłuż drogi - świece. Stary młyn. I muzyka. Nie wiem jak to się stało, że do tej pory mijałam się z tą muzyką, nie było nam po drodze jakoś. Ale jak się spotkałyśmy, to stało się - miłość od pierwszego wejrzenia. Nie mogę przestać jej słuchać.

Wyszukałam nagranie z któregoś koncertu "Piosenki w samą porę", posłuchajcie, szukajcie płyt i koncertów. Ja już ostrzę pazury na koncert STACHURA-URODZINY w warszawskim Teatrze Kamienica 20 sierpnia 2010 r.


Piosenka w samą porę

Pozwól odejść już
Że nie całkiem zechciej wierzyć
Pozwól odejść już
Najlepszemu z twych żołnierzy
Miejsce w szyku znam
Żołnierz mieszka w czasie przeszłym
Gdy w swojej roli
Ma trwać

Tam we mnie obłoki
Obłoki gęstnieją
Tam dzban przepełniony
Lekko się chyli
Tam para danieli
Przykrywa się knieją
Noc wróży z nocnych
Motyli
Ref:

Na mnie już pora
Nim słowo za ciasne
Nim gest za obszerny
Nim karta znaczona
Nim zimna koszula
Obejmie całunem
Tę chwilę co w nas
Jak ikona

Tam we mnie granica
Granica za cicha
Tam grobla mizerna
Nadmiaru nie zbiera
Tam strażnik zakłada
Łach przemytnika
Noc wróży z ręki
Dżokera

Ref:

Na mnie już pora...

Pozwól odejść już
Że nie całkiem możesz wierzyć
Pozwól odejść już
Najlepszemu z twych żołnierzy
Miejsce w szyku znam
Moje miejsce w czasie przeszłym
Gdy w swojej roli
Mam trwać

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Ostatni list

Katyń 1940

Skreślam dziś do Ciebie kilka słów,
Chociaż wiem, nie dojdą chyba znów...
Piszę stąd do Ciebie ten ostatni raz:
Żegnaj już, kochanie... Na mnie czas...

Nocą wciąż te same miewam sny:
Piękną panną młodą jesteś w nich...
Synek pewnie urósł... Za mnie przytul go...
Teraz jeszcze trudniej odejść stąd...

W takiej, jak ta, chwili chce się żyć...
Wszystko jest nieważne - byle być...
Lecz wyboru nie dał dobry Bóg;
Stoję dziś u kresu moich dróg...

Każą nam wysiadać... To już tu?...
Ten brzozowy lasek - to mój grób...
Jeszcze tylko westchnę jeden raz...
Jeszcze myśl ostatnia: Kocham Was...

sł. i muz. Lech Makowiecki

Tutaj można posłuchać.

czwartek, 28 stycznia 2010

Ucisz serce

Który to był rok, kiedy w miłosławskim kościele słuchałam koncertu Anny Szałapak i właśnie ta piosenka zamieszkała we mnie, znalazła swój kątek, zasiedziała, potem nawet przesłoniła pajęczyną? I niedawno, ostatnio, odezwała, domagając się uwagi, dostrzeżenia, zajęcia się. :)

Tutaj można posłuchać:
Ucisz serce, Anna Szałapak


Ucisz serce (Piosenka szabasowa)
słowa: Agnieszka Osiecka
muzyka: Zygmunt Konieczny

Kto przysłonił te księżyce nad dachami,
mądrą głowę miał...
Chciał by żony całowały się z mężami,
nie wpadały, mój kochany, w szał.
Księżycowy wstaje wcześniej niż stójkowy,
i przemierza świat,
dobrym ludziom serca błyszczą jak podkowy,
a złym ludziom czarno kwitnie sad.

Uplotę ci złoty kołacz
z moich świetlistych promieni,
już ty się człowieku nie kołacz,
niech ci się na dobre odmieni.
A z mego żaru srebrnego
utoczę ci miodu ciut,
niech ci się w sercu zapieni
gęsty miód.

Ucisz serce, ucisz serce
w białym świetle rozpalonych świec.
Ucisz serce, ucisz serce
jedno z wielu, jedno z wielu serc
Wielki Panie winorośli,
Stworzycielu gwiazd,
proszą dzieci i dorośli:
nie zapomnij, nie zapomnij nas!

Ty, co gładzisz oceany
i prowadzisz w dal bezpieczną,
spojrzyj też na nasze rany,
na kołyskę i miasteczko.
Rozesłano już kobierce
w białym świetle rozpalonych świec,
ucisz serce, ucisz serce,
jedno z wielu serc.

Ty, co złocisz łany zboża,
bielisz mąki pył,
od pożaru i od noża
chroń nas z całych sił.
Daj nam rodzić się w pokoju
i umierać w noc serdeczną,
wodą z królewskiego zdroju
pobłogosław to miasteczko.
Ucisz serca, ucisz serca
w białym świetle rozpalonych świec,
ucisz serca, ucisz serca,
czarne gwiazdy serc.