Kiedy słońce kładzie się na twarzy, Hanna obserwuje
delikatne promienie pod okiem, śledzi linie łączące
usta ze skrzydełkami nosa i czuje: nitki gęścieją,
łączą czoło z policzkami, rozpinają się na dekolcie,
łagodnie obejmują szyję. Wyobraża sobie: umacniają
korzenie, stają się silniejsze i rozrastają
z dnia na dzień. Hanna oswaja małe proroctwa
ukryte w cieniach przyszłych krzywizn palców,
w gniazdach zmarszczek na kostkach,
w coraz słabszym sprzeciwie ciała. Kreśli
studium rzeczy spodziewanych.
28 sierpnia 2010 r.
piątek, 27 sierpnia 2010
piątek, 6 sierpnia 2010
Pantałyk i nienacek
Niedawno Wuszka w rozmowie ze mną użyła określenia "nie przeszkadzaj sobie". Zastanawiałyśmy się głęboko, jak można sobie przeszkadzać, no jak? Doszłam do wniosku, że mogę sobie przeszkadzać, kiedy na przykład chcę założyć nogę za głowę. Wuszkowe przemyślenia tutaj. Ja jeszcze ewentualnie byłabym skłonna przyznać, że mogę sobie przeszkadzać, kiedy chcę pisać i zasłaniam sobie sama światło. No to jasne, że sobie przeszkadzam! Z kolei Janusz na moim blogu zadał równie interesujące pytanie, o tu. Mianowicie chodziło o "gadanie po próżnicy". Czymże więc jest owa "próżnica"? I jak po niej gadać? Ha! Ja dołączyłabym nasze przepiękne pojawianie się z nienacka i zbijanie z pantałyku. Ach ileż długich godzin spędzamy na rozważaniu czymże jest ówże tajemniczy "nienacek" oraz równie budzący obawę "pantałyk". A Państwo? Czy są wyrażenia budzące takową fascynację u Państwa? ;)
wtorek, 3 sierpnia 2010
Fejsbuk
Ostatnimi czasy zastanawiałam się, dlaczegóż taki marny ruch w interesie poetycko-komentatorskim. Portale poetyckie półżywe, na blogach literackich pustki. Marazm. Nuda... No i wiem, wiem! Wszyscy poeci są na fejsbuku! Grają w różne ciekawe gry, czyli prowadzą gospodarstwa rolne i otwierają restauracje, tudzież inną tego typu działalność prowadzą... Sądzę, że odezwał się w poetach instynkt samozachowawczy... Trzeba skończyć z tymi gryzmołami nieopłacalnymi i zabrać się za interesy! Najpierw maleńkie wprawki fejsbukowe, a potem... rzeczywistość stoi otworem! Ach! Te pola kukurydzy i kabaczków! Ach te wielkie fermy hodowlane! Ekskluzywne potrawy we wciąż nowych restauracjach! Fabryki! Nowe zakłady pracy! Co za ruch! Co za zmiany! I jeszcze inna sprawa, ale to ciiii... na ucho.... Ponoć, jeżeli kogoś nie ma na fejsbuku, po prostu nie istnieje, a poeta to całkiem - ginie z kretesem. Zaczynam więc lękać się i poważnie myśleć o utworzeniu konta... Jakaś niewyraźna się robię ostatnimi czasy....
niedziela, 25 lipca 2010
Astrid Lindgren
Pamiętacie "Pippi Pończoszankę", "Karlssona z Dachu", "Braci Lwie Serce", "Dzieci z Bullerbyn", "Ronję, córkę zbójnika" i wiele innych? O, ja pamiętam doskonale. Tym bardziej, że pierwszą książką, która mnie, bardzo nieletnie dziecię, zachwyciła i porwała, była historia Lisy i jej przyjaciół, czyli "Dzieci z Bullerbyn". Do tej pory mam gdzieś w głowie to poczucie dziecka, które dziwi się, że to już ostatnia strona i jak się opowieść może tak po prostu skończyć? Wiele razy czytałam tę małą książeczkę, a tamtą okładkę mam przed oczami. Było to stare wydanie, być może z 1956 roku, bo w bibliotece szkolnej takich staroci znajdowało się mnóstwo, ilustrowane przez Hannę Czyżewską. Wyglądało mniej-więcej tak:
A wspominam te lektury, ponieważ wpadła mi w ręce biografia autorki: "Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości" napisana przez Margaretę Stromstedt. Lubię biografie, tym bardziej, gdy w jakiś sposób związane są z moimi lekturami. Margaret Stromstedt w pewnym momencie cytuje fragment dziennika szwedzkiej pisarki z 1964 r. - słowa, pod którymi mogłabym się podpisać i powtarzam wiele razy, nie wiedząc, że nie ja jedna "tak mam". :)
"Jak mogą istnieć ludzie, którzy się nudzą, Boże Drogi! Jak może starczyć czasu! Jak, na Boga, zdążyć przeczytać wszystkie książki, wysłuchać całej muzyki, zobaczyć wszystkie miejsca na świecie, nie, to by było kłamstwo, ja nie chcę oglądać wszystkich miejsc, ale zamiast tego chcę mieć czas na niezwykłe przeżywanie natury i ludzi, i sztuki, które oferuje ta krótka chwilka życia. I jeszcze trzeba by mieć kilka chwil na to, aby tylko posiedzieć i pogapić się bezmyślnie!"
Margaret Stromstedt, Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości, przeł. Anna Węgleńska, Warszawa 2000, Nasza Księgarnia
sobota, 24 lipca 2010
Lipce
Wszystko jest jak co roku: przekwitły dziewanny,
a dziki szczaw sypie nasionami jak rdzą. Sierpień
sięga po nas parzącą ręką, łąki karleją. Idziemy
w świat namalowany wyrazistą plamą: niebo
wygładza się jasną smugą błękitu, w oddali las
wyostrzony szorstkim ruchem szerokiego pędzla,
niżej sieną paloną podkolorowana pszenica. Gęsto
od koniczyny i babki. Wszystko jak co roku: słońce
wciska się w każdy skrawek nieosłoniętego ciała,
a na językach osiada powietrze ciężkie od kurzu
i żaru. Wszystko jak co roku, jedynie droga
jakby dłuższa, czas krótszy, a poranki
coraz większymi podarunkami.
a dziki szczaw sypie nasionami jak rdzą. Sierpień
sięga po nas parzącą ręką, łąki karleją. Idziemy
w świat namalowany wyrazistą plamą: niebo
wygładza się jasną smugą błękitu, w oddali las
wyostrzony szorstkim ruchem szerokiego pędzla,
niżej sieną paloną podkolorowana pszenica. Gęsto
od koniczyny i babki. Wszystko jak co roku: słońce
wciska się w każdy skrawek nieosłoniętego ciała,
a na językach osiada powietrze ciężkie od kurzu
i żaru. Wszystko jak co roku, jedynie droga
jakby dłuższa, czas krótszy, a poranki
coraz większymi podarunkami.
wtorek, 20 lipca 2010
Piosenka w samą porę
Prawie w ostatniej chwili przed wieczorem poetyckim w Augustowie podjęłam decyzję - skoro już jestem na Mazurach, to może by zostać tam na kilka dni, odetchnąć, złapać tchu. Tylko - gdzie? I - olśnienie - Łękuk! Miejsce, które tworzy moja przyjaciółka Iza z rodziną. Więc telefon, więc radosne Izowe: przyjeżdżajcie! Więc w piątek zamieniam się w pilota i próbujemy trafić do miejsca zapomnianego - na pierwszy rzut oka - przez Boga i ludzi. Droga z szerokiej asfaltówki zmienia się w wąską, krętą, kluczącą między drzemiącymi w upale jesionami i lipami, potem staje się jeszcze węższa, a przed starym cmentarzem skręca i prowadzi brukiem, jakiego nie widziałam od lat. Później jeszcze wita nas piaszczysty trakt, w oddali błyska błękitem jezioro i... staje się Łękuk. Kto nie był, niech żałuje.
A w sobotę niespodzianka nad niespodziankami... Niedaleko, w kolejnej zapomnianej przez świat miejscowości, szykuje się... koncert Lubelskiej Federacji Bardów. W Wiatraku Artystycznym w Grądzkich od 1996 r. odbywają się Wietrzne Spotkania z Poezją. Oczywiście - MUSIMY tam być. :)
W mazurskich ciemnościach po mazurskich drożynach docieramy na miejsce. Wszędzie, dookoła, nad wodą, w trawie, w brzozowym zagajniku, wzdłuż drogi - świece. Stary młyn. I muzyka. Nie wiem jak to się stało, że do tej pory mijałam się z tą muzyką, nie było nam po drodze jakoś. Ale jak się spotkałyśmy, to stało się - miłość od pierwszego wejrzenia. Nie mogę przestać jej słuchać.
Wyszukałam nagranie z któregoś koncertu "Piosenki w samą porę", posłuchajcie, szukajcie płyt i koncertów. Ja już ostrzę pazury na koncert STACHURA-URODZINY w warszawskim Teatrze Kamienica 20 sierpnia 2010 r.
Pozwól odejść już
Że nie całkiem zechciej wierzyć
Pozwól odejść już
Najlepszemu z twych żołnierzy
Miejsce w szyku znam
Żołnierz mieszka w czasie przeszłym
Gdy w swojej roli
Ma trwać
Tam we mnie obłoki
Obłoki gęstnieją
Tam dzban przepełniony
Lekko się chyli
Tam para danieli
Przykrywa się knieją
Noc wróży z nocnych
Motyli
A w sobotę niespodzianka nad niespodziankami... Niedaleko, w kolejnej zapomnianej przez świat miejscowości, szykuje się... koncert Lubelskiej Federacji Bardów. W Wiatraku Artystycznym w Grądzkich od 1996 r. odbywają się Wietrzne Spotkania z Poezją. Oczywiście - MUSIMY tam być. :)
W mazurskich ciemnościach po mazurskich drożynach docieramy na miejsce. Wszędzie, dookoła, nad wodą, w trawie, w brzozowym zagajniku, wzdłuż drogi - świece. Stary młyn. I muzyka. Nie wiem jak to się stało, że do tej pory mijałam się z tą muzyką, nie było nam po drodze jakoś. Ale jak się spotkałyśmy, to stało się - miłość od pierwszego wejrzenia. Nie mogę przestać jej słuchać.
Wyszukałam nagranie z któregoś koncertu "Piosenki w samą porę", posłuchajcie, szukajcie płyt i koncertów. Ja już ostrzę pazury na koncert STACHURA-URODZINY w warszawskim Teatrze Kamienica 20 sierpnia 2010 r.
Piosenka w samą porę
Pozwól odejść już
Że nie całkiem zechciej wierzyć
Pozwól odejść już
Najlepszemu z twych żołnierzy
Miejsce w szyku znam
Żołnierz mieszka w czasie przeszłym
Gdy w swojej roli
Ma trwać
Tam we mnie obłoki
Obłoki gęstnieją
Tam dzban przepełniony
Lekko się chyli
Tam para danieli
Przykrywa się knieją
Noc wróży z nocnych
Motyli
Ref:
Na mnie już pora
Nim słowo za ciasne
Nim gest za obszerny
Nim karta znaczona
Nim zimna koszula
Obejmie całunem
Tę chwilę co w nas
Jak ikona
Na mnie już pora
Nim słowo za ciasne
Nim gest za obszerny
Nim karta znaczona
Nim zimna koszula
Obejmie całunem
Tę chwilę co w nas
Jak ikona
Tam we mnie granica
Granica za cicha
Tam grobla mizerna
Nadmiaru nie zbiera
Tam strażnik zakłada
Łach przemytnika
Noc wróży z ręki
Dżokera
Granica za cicha
Tam grobla mizerna
Nadmiaru nie zbiera
Tam strażnik zakłada
Łach przemytnika
Noc wróży z ręki
Dżokera
Ref:
Na mnie już pora...
Pozwól odejść już
Że nie całkiem możesz wierzyć
Pozwól odejść już
Najlepszemu z twych żołnierzy
Miejsce w szyku znam
Moje miejsce w czasie przeszłym
Gdy w swojej roli
Mam trwać
Na mnie już pora...
Pozwól odejść już
Że nie całkiem możesz wierzyć
Pozwól odejść już
Najlepszemu z twych żołnierzy
Miejsce w szyku znam
Moje miejsce w czasie przeszłym
Gdy w swojej roli
Mam trwać
środa, 7 lipca 2010
Zaprasza się serdecznie :)
15 lipca 2010 r. o godz. 18:00
w Miejskim Domu Kultury w Augustowie (Rynek Zygmunta Augusta 9)
odbędzie się spotkanie z Teresą Radziewicz,
autorką Lewej strony (SLKKB, Łódź 2009),
laureatką 19. edycji
Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku
im. Wiesława Kazaneckiego
za najlepszą książkę 2009 r.
twórcy związanego z Podlasiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
