A podobno jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?)
ulica zdradzonego dzieciństwa…
K.I.Gałczyński
biegnie w mojej pamięci wśród różnorodnych śladów
droga dziecięcych wspomnień strzeżona przez modrzewie
(łąki rozgrzane słońcem wieczory w woniach sadu )
ani mosty brooklyńskie ni przełomy popradu
nie przesłoniły wspomnień żadnym zachwytu ściegiem
(biegnie w mojej pamięci wśród różnorodnych śladów)
z jasnych okien kuchennych płynie zapach obiadu
a o zmierzchu dzieciarnia snuje się nad snu brzegiem
(łąki rozgrzane słońcem wieczory w woniach sadu )
i czas tam jest na wszystko a w słowach więcej ładu
nikt stamtąd nie powraca nikt też już nie wyjedzie
(biegnie w mojej pamięci wśród różnorodnych śladów)
wszyscy bliscy wciąż młodzi i żadnych listopadów
i nikt się nie rozstaje w rozpaczy w złości w gniewie
(łąki rozgrzane słońcem wieczory w woniach sadu )
droga dziecięcych wspomnień coraz bliżej zagłady
lecz powrócić tam pragnę jak powrócić tam nie wiem
(biegnie w mojej pamięci wśród różnorodnych śladów
– łąki rozgrzane słońcem wieczory w woniach sadu )
niedziela, 12 lipca 2015
wtorek, 7 lipca 2015
Joannowe
Nowa SZAFA już w sieci, wrzucę niedługo linki i opisy, ale dziś mnie zagarnął wiersz Joanny, zakłuł, zadrasnął. Oto on:
drobiazgi z podróży
zostaje po nas tylko prosty wierszyk
to mama to drzewo to ja
poupychane w pudełkach fotografie
kamyk tak gładki że go żal
zostawić nad morzem mewy bursztyn
jej oczu błękit kształt ręki piach
to wszystko na coś jest i jest
na nic gdy strach w nas wzbiera
poupychany w pudełkach kształt
zbyt gładki żeby tam go zostawić
więc tak -
zostaje po nas tylko prosty wierszyk
to kamień to morze to las
Tu link do wierszy Jo w SZAFIE: KLIK,
a tutaj do innych wuszkowych wierszy: WIERSZALOTKA.
drobiazgi z podróży
zostaje po nas tylko prosty wierszyk
to mama to drzewo to ja
poupychane w pudełkach fotografie
kamyk tak gładki że go żal
zostawić nad morzem mewy bursztyn
jej oczu błękit kształt ręki piach
to wszystko na coś jest i jest
na nic gdy strach w nas wzbiera
poupychany w pudełkach kształt
zbyt gładki żeby tam go zostawić
więc tak -
zostaje po nas tylko prosty wierszyk
to kamień to morze to las
Tu link do wierszy Jo w SZAFIE: KLIK,
a tutaj do innych wuszkowych wierszy: WIERSZALOTKA.
poniedziałek, 6 lipca 2015
Znowu zachodziło!
Wakacje, nareszcie wakacje. Pierwszy poniedziałek wakacyjny spędziłam na prawienicnierobieniu i było to piękne nicnierobienie, zaprawdę. Odwiedziłam mamę, pojechałam do B. i zrobiłam na bazarku zakupy (taaaaakieeeee malinowe polskie pomidory, pycha), trochę poczytałam (biografia Tuwima), trochę poplotłam przez telefon z Alicją, Alicją i Joanną. Pozbyłam się paru złotych płacąc rachunki. A na koniec poszłam na spacer i był, oczywiście, zachód, a ja robiąc zdjęcia nasyciłam swój sentyment do kiczu. No i - zdaje mi się to istotne - wraca we mnie przymus pisania, więc kto wie, może się wiersze nowe pojawią. Kto wie? :)
środa, 1 lipca 2015
Się kwieci, kwieci się!
Koniec roku szkolnego, premiera spektaklu, lato... W mieszkaniu i na balkonie kwiaty i kwiaty. Więc zdjęć trochę, bo przemijają, a chciałoby się je zachować.
wtorek, 23 czerwca 2015
Chmury nad nami...
Jakiego tempa nabiera momentami życie - aż trudno się nadziwić. Praca, praca, praca... Koniec roku lada dzień, więc ten kołowrotek przyśpieszył maksymalnie. Mój mały teatralny Kluczyk grał ostatnio kilkakrotnie spektakl, a dorosły Trylobit ma premierę w najbliższą sobotę. Teatralny obłęd! Próby, próby, ostatnie już i gramy. Jeszcze parę dni, jeszcze te różne przeżycia, występy, zakończenia roku, jeszcze, jeszcze i... wakacje. Trudno mi wyobrazić ten wolny czas... Nie wiem, czy takowy w ogóle istnieje, chociaż słyszałam, że niektórzy go posiadają. A już czekają zaległe książki, recenzje, wiersze, opowiadanie, które mam w ogólnym zarysie w głowie (a występuje w nim 40 tragicznie zamordowanych przez lisa kur). A wyjazdy, a nowe miejsca, a miejsca stare, a ludzie do spotkania... Jak to wszystko zmieścić? A dziś chmury takie, że napatrzeć się nie mogłam. Jak to zapamiętać, zachować?
wtorek, 9 czerwca 2015
poniedziałek, 1 czerwca 2015
To i owo
Najpierw trochę zdjęć z drugiego piętra szkoły - widoki stamtąd bywają wyjątkowe. Nasz sąsiad rzepak, wjazd do szkoły, mój blok, kwitnące jarzębiny - wszystko jak na dłoni. Jako część druga - trochę maczków, które mi podstawiły nogę tuż przed przejazdem przez przejazd (jakkolwiek to brzmi, przejazd był kolejowy). :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









































