Tęsknię za latem, za zielenią, dzisiejszy szalony wiatr wywrócił mnie na opak, nic się nie udaje, wszystko jest jakieś dziwne i pokręcone. Świat niekoniecznie jest od spełniania życzeń i zachcianek, wiem, ale od czasu do czasu mógłby zerknąć przychylniej, machnąć tą magiczną różdżką, szepnąć "abrakadabra"... Są takie godziny, zwłaszcza nocą, kiedy ranek zdaje się zbyt odległy, a na dodatek trudno się spodziewać, że przyniesie dobrą zmianę. Trzeba przeczekać, minie i to, nadejdzie wiosna i przypomnę sobie smak poziomek.
niedziela, 16 marca 2014
wtorek, 11 marca 2014
niedziela, 9 marca 2014
Sentymenty, menty, enty...
Jak to bywa przy omawianiu książek z moimi uczniami, przypominam sobie lekturę. Przyszedł w tym roku, w V klasie, czas na "Anię z Zielonego Wzgórza", moją ukochaną, ulubioną książkę z tamtych lat. W bibliotece wypożyczyłam zniszczony egzemplarz w płóciennej okładce, ten sam, który czytałam jako dziewczynka lat zapewne naście. Czytałam więc "Anię..." i wspominałam tamtą siebie, jak to z koleżanką Elą byłyśmy zafascynowane tą historią, i jak to wracając wieczorami z mlekiem z pobliskiego PGR-u zatrzymywałyśmy się po drodze i odgrywałyśmy scenki z książki. Ona, jako wyższa i szczuplejsza grała Anię, ja zaś Dianę - wrodzone poczucie estetyki nie pozwalało mi na odwrotną decyzję...
Sądzę, że Ania - idealistka, marzycielka, wywarła duży wpływ na moją osobowość, a od czasu obejrzenia filmu na podstawie książki, bohaterka ma twarz Megan Follows. Jeżeli chodzi o film, to pierwsza część, wierniejsza książce, bardziej mi się podobała, kolejne części - odbiegające od literackiego wzoru, już mniej.
Której z Was, drogie odwiedzające mnie Kobietki, bliska jest też rudowłosa bohaterka Lucy Maund Montgomery?
niedziela, 2 marca 2014
*** [Lubię twoje ręce...]
Lubię twoje ręce, ich siłę i delikatność,
długość palców, równe księżyce paznokci,
kreski włosków na kłykciach, szorstkość
wewnętrznej strony, zbiegające się linie
- mapa wzgórz i dolin, którą chciałam poznać,
nauczyć się na pamięć. Męskie dłonie, stanowcze
na kierownicy, otwierające drzwi, zręcznie trzymające
pałeczkami sushi, łagodne na twarzy, łapczywe
na skórze, piersiach, ramionach, brzuchu. Ręce
rysujące na zaparowanej szybie pociągu znaki,
odbierające telefon, składające z papieru
łódeczki, którymi wypływaliśmy w rejsy
naszych przyszłości: w słońce i błękit,
w przejrzystość i jasność.
poniedziałek, 24 lutego 2014
wtorek, 18 lutego 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























