poniedziałek, 15 marca 2010

Czytając Seamusa Heaneya VI

Mleczarnia

Wirujące ogonki piany, gdy tryskała z rury odpływowej.
Stanęliśmy na przeciwległym brzegu i patrzyli,
Jak mleczna woda płynie z przekłutego boku
Samego mleka, substancji, która z rozbitych skorup
Rozlała się po białych czyśćcach posadzek - to w niej brodzili
Okrągłą dobę pracownicy z kolejnych zmian, a mleczarnia
Trzymała się na dystans, statek gwiezdny o jasnych pokładach.

A tu my, łagodnookie cielęta rosy,
Zadziwione, wchłonięte bez wyjaśnień we fluorescencję.


Z tomu "The Haw Lantern" (1987), przeł. Stanisław Barańczak

niedziela, 14 marca 2010

Każda kobieta ma w sobie czarownicę

Kamili

Nie chciała dłużej tęsknić, obrazy uciskały i kładły się
na codzienności strumieniami bólu. Hanno - słyszała
w głowie głos babki - Hanno, na tę chorobę najlepsze
będą zioła. Siedem ziół zebranych w siódmej godzinie

siódmego dnia siódmego miesiąca. Weź gałązki dziurawca,
ziele bratka trójbarwnego, piołun niosący gorycz i kwiat lipy,
która rozgrzewa krew. Znajdź w cieniu macierzankę, sparz ręce
pokrzywą, dodaj rumianku. Zioła zalej wrzątkiem, wywar pij

siedem dni; w ostatnim zrób porządki. Wyrzuć pęknięty talerz
i wyszczerbiony kubek. Otwórz okna, pozwól przeciągom
zawładnąć twoim domem. I wołaj - idź precz, idź precz!
Pamiętaj, każda kobieta nosi w sobie czarownicę,

muszą jej słuchać wszystkie tęsknoty świata.

14 marca 2010 r.

sobota, 13 marca 2010

Czy Białystok potrzebuje pisma?

W takiej debacie zdarzyło mi się wczoraj uczestniczyć. Kopiluwak zapełniony, na dodatek nie gapiami, którzy przyszli dla rozrywki, ale faktycznie zainteresowanymi sprawą. Nie znam środowiska białostockiego, jestem w pewnym sensie osobą z zewnątrz, która patrzy z boku, z odległości. Cóż widziałam?
Grono ludzi którzy nie wiedzą, czego chcą? Jedni pragną powrotu mitycznych "Kartek" i mają pretensje, że nie mówi się o reaktywacji, że się nie docenia twórców tegoż pisma. Niektórzy twierdzą, że powinny powstać od razu dwa, a nie jedno pismo! Inni szukają "charyzmatycznego przywódcy" i uważają, że póki się nie objawi, Białystok nadal będzie białą plamą na literackiej mapie Polski. Najbardziej może zmartwić, iż ów spiritus movens być może dopiero pisze maturę bądź siusia w majtki... Gadanie, gadanie, gadanie... I poczucie jakiejś wielkiej niemocy ogólnej.
Pocieszam się, że w tłumie było kilka osób, które konkretniej myślą i pewnie zaczną działać. Ba, już może działają! Nie czekając na "wielkiego prowadzącego", na drugie pismo, na powrót "Kartek" czy "Kultury".

Pomijając powyższe dywagacje - szokuje mnie wciąż fakt, iż miasto, na dodatek miasto wojewódzkie, które pretenduje do miana Europejskiej Stolicy Kultury 2016, nie wydaje żadnego periodyku o profilu kulturalno-społecznym.

środa, 10 marca 2010

Afabet Białegostoku


A cały program można znaleźć TUTAJ.

wtorek, 9 marca 2010

Wiosna, panie dzieju!

Wiosna także w Radomiu, ba! Wiosna literacka! W związku z czym za radomską Miejską Biblioteką Publiczną oraz Białą Fabryką informuję o wspólnym wieczorze autorskim Piotra Gajdy, Roberta Miniaka, Pawła Podlipniaka oraz niejakiej Teresy Radziewicz. "Świetni czterdziestoletni" (daję słowo, nie ja wymyśliłam nazwę ;)) spotkają się z czytelnikami w piątek 26 marca o godzinie 20.00 w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Radomiu. Zapraszamy!


niedziela, 7 marca 2010

Sonia

świat urodził się pomarańczą

wariatka usiadła przy drodze
zszywa stopy ścieżką z dzieciństwa
rozbiegły się w cztery strony świata

zna smak mięty melisy i szałwi
do szaleństwa wciera w język 
żyłki znajomych listków

bo świat urodził się pomarańczą
– śpiewa – ach pomarańczą

smakuje porowate smugi słodyczy

jak pomarańcze krążą
– śpiewa – ach jak krążą

światem kołysze liść
wariatka pozwala
podnosić się i opuszczać


dzień pierwszy: wariatka nadaje imię

palce na zmarszczkach – wygładzić
popatrzeć w odbicie światła
rozszczepić jak pryzmat

teraz będziesz nazywać się sonia
ach cóż za imię: sonia sonieczka

ujmuje za brzeg życie i tańczy
śpiewa w ucho powietrza

ach cóż za imię: zielonooka sonia
takie imię to skarb – ach – prawdziwy skarb

gdy zechcę będę zośką
zakasam szaleństwo 
innym razem powiem: sofi
tak z francuska so – fi 
przyciskając odpowiednio głos
jak me – sje albo bą – żur
och - będą mówić - prawdziwa
z ciebie soniu dama

wariatka zamyka oczy 
potem otwiera na nowe

jestem sonia


sonia zanurza się w wodzie starając się przejść na drugą stronę

zapomnieć
zacisnąć w pamięci miejsce
do którego boi się wrócić

na piasku smugi spisane otwartą dłonią
woda niesie wszystkie odcienie znaczeń
sonia w zieleni gęstniejącej od myśli
ciągnie sieci słonecznych rombów

fala podchodzi nieuchronnie jak codzienne rytuały 
kreśli łagodne szlaki obmywając z przeszłości
sonia palcami przesiewa zdziwione krople
podstawia ciche ciało pod spływającą pieszczotę

chce już być po drugiej stronie
klękać z twarzą pokrytą patyną
dziwić się nalotem nieśmiertelności

wtorek, 2 marca 2010

Lewa strona w Kopiluwaku

Autorka zaprasza na kolejne spotkanie w Białymstoku,
5 marca, piątek, godz. 18.
Prowadzenie - Janusz Taranienko.

Więcej informacji tutaj: zapraszam