Nie umiemy przewidywać najistotniejszego.
Każdy z nas zaznał w życiu największych radości wtedy,
kiedy nic ich nie zapowiadało.
A. de Saint-Exupery
:)
wtorek, 22 czerwca 2010
środa, 16 czerwca 2010
Nijakości - wróć!
Kiedy przychodzi czas, że wszystko się sypie, a różne nieszczęścia czyhają tuż za progiem i napadają, jak tylko się ten próg przekroczy, wówczas człeczyna zaczyna kląć siebie samego. Za co? A za narzekanie, kiedy było spokojnie i nijak. I ta umęczona człeczyna zaczyna błagać: nijakości - wróć. I zaczyna doceniać, co to znaczy, kiedy wszystko idzie w miarę spokojnie swoim torem. I chciałoby się, żeby to wszystko wróciło. Niech znów się żyje bez wielkiego "dziania się".
poniedziałek, 14 czerwca 2010
Czas
Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
Koh 3.1-8
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
Koh 3.1-8
poniedziałek, 7 czerwca 2010
sobota, 5 czerwca 2010
Tam, gdzie diabły mieszkają...
Jo na nielotce zamieściła notkę o diabłach w nawiązaniu do "Żywotów diabłów polskich" Witolda Bunikiewicza, a właściwie do jednego z nich, przesympatycznego Hejdasza (czyż nie wygląda słodko na ilustracji?). Ja skupiłam się najpierw na mapie diabłów regionalnych, po czym stwierdziłam, wyciągając wnioski: im więcej ludzi, tym więcej diabłów. Coś w tym jest... ;)
piątek, 4 czerwca 2010
Małe rzeczy - piwonie
Mam słabość szczególną do tych kwiatów, może dlatego, że kojarzą mi się z czasem dzieciństwa i dojrzewania. Czerwiec zawsze pachniał piwoniami. Peonie można, a właściwie nawet trzeba, ścinać w pąkach, wtedy odrobinę dłużej stoją w wazonie. Wstawione do wody w pełnym rozkwicie, już następnego dnia gubią płatki. Dlatego wczoraj w ogrodzie u rodziców ścięłam gałązki z pąkami, a już dziś rozkwitnięte - pachną.
Przypomniała mi się jedna z moich pierwszych próbek poetyckich. Wyszperałam ją w odmętach zapisków. Brzmiała tak (nie śmiejcie się... głośno ;)):
***
jestem białą peonią
z zielonym sercem niepokoju
w cieple słowa
rozkwitam zaufaniem
gdy wieje wiatr niezrozumienia
umieram
wtorek, 1 czerwca 2010
Pisze się, pisze...
Zabieram "Honoratę", żeby nad nią popracować. Zamieściłabym moje najnowsze opowiadanie, o miłości (sic!), ale Jo z jednego fragmentu tak się śmieje, że muszę go zmienić, inaczej umrze ze śmiechu i będę miała ją na sumieniu (Jo, zabraniam Ci cytować tutaj fragmenty! :P). Rozkręcam się także z "Miasteczkiem", ale proza wymaga czasu, oj wymaga...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

