Na początku września ukazała się moja czwarta książka, "rzeczy pospolite" i w związku z tym w kilku miejscach można mnie poczytać, posłuchać, a nawet spotkać. Wydawcą jest Stowarzyszenie Salon Literacki w Warszawie, obraz na okładkę namalował Grzegorz Radziewicz, którego można odnaleźć TUTAJ. Książka prezentuje się tak:
Tuż po ukazaniu się tomiku dorwała mnie Dorota Sokołowska i w Radiu Białystok w "Podróżach po kulturze" można było posłuchać wierszy oraz rozmowy ze mną i Januszem Taranienką o "rzeczach pospolitych" i nie tylko. Link TUTAJ.
Następnie w kwartalniku literacko-artystycznym sZAFa o moich wierszach mądrze i wnikliwie pisał Janusz Taranienko w recenzji "Czas, miejsca i ludzie...". Link TUTAJ.
Kilka tekstów z najnowszego tomiku zagościło na blogu Poetów Po Godzinach, czyli TUTAJ.
A w najbliższy piątek, czyli jutro można spotkać mnie w Warszawie, w klubokawiarni 4 Pokoje, ul. Wileńska 19, gdzie będę czytać wiersze oraz odpowiadać na wszelkie pytania. Zapraszam!
czwartek, 25 września 2014
poniedziałek, 8 września 2014
niedziela, 7 września 2014
sobota, 6 września 2014
Część ostatnia wakacyjnych podróży...
... czyli rejs do Fromborka, a później Warmia, jezioro, zachody, pływanie, wschody żegockie fotografowane z okna, bo się nie chce wychodzić tak wcześnie... i do tego Lidzbark Warmiński, Stoczek Klasztorny, Kiwity... Lato, wróć!
sobota, 23 sierpnia 2014
Jestem słońcem, jestem końcem
Więc
nic nie jest święte, każdą rzecz można wykręcić,
strzepnąć
i zużyć zamiast ścierki. Już nic nie mam, nic
nie
potrafię, w głowie ostatnie dni moszczą legowisko,
puchną
– brakuje miejsca na myśl, na jakąś nadzieję;
czasem
nawet się śmieję, że droga w samych zakrętach.
Wchodzę
na poręcze mostów, przyglądam się, patrzę,
patrzę.
Gasnę. Wieże coraz wyżej i dalej, śpiewają
lecz
nie dla mnie, śpiewają – kto usłyszy, kto wróci,
aby
odpowiedzieć? Przez lipowe, ciemne gałęzie
skrzy
się zachód, złoty pigment w plamach liści
gaśnie.
Jestem tym słońcem, jestem końcem,
jeszcze
jestem. Coraz mniej mnie w słowach,
w
pamięci, coraz mniej w innych,
świat
nieustannie dziwny obchodzi mnie
z
daleka. Co z tego, że jeszcze się czeka
na
wielką zmianę – cisza – wszystko już
przebrane,
przepuszczone przez palce,
mosty
płoną, słońce się chowa,
płonę,
chowam się w głowie,
poza
słowa.
Dzisiejsze świeżutkie, prosto z drzewa...
...czyli nasza śliczna jarzębina, jej amatorzy oraz inni sąsiedzi. Ptak jest średnio wygodnym obiektem do fotografowania... Rusza się. I to dość żwawo, zwłaszcza, gdy fotograf wykona jakiś gest, na przykład próbuje podejść jednego z drugim... :)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































