24 lutego 2022 r. - jak zwykle do pracy, 7.30 wchodzę do szkoły i przy wejściu Ania pyta mnie, czy wiem, że Rosja zaatakowała Ukrainę. Oczywiście jeszcze nie wiedziałam, że o czwartej nad ranem zaczęło się. Od tego dnia "czuwamy" - tak jak poprzednio sprawdzaliśmy o 10.30, co z pandemią, tak teraz jeszcze wcześniej szukamy najświeższych informacji o Ukrainie.
Pomoc uchodźcom - ponad milionowa rzesza ludzi przywędrowała do Polski. Pomagamy jak możemy. Podziwiam tych, którzy włączają się w wolontariat, przyjmują do domów obcych przecież ludzi. Podziwiam tych, którzy organizują nauczanie polskiego - moi bliscy poetyccy znajomi. Moja gmina i moja szkoła - również działają. Zbiórka ogłoszona, w Ośrodku Kultury zbierane potrzebne rzeczy, uczniowski Caritas przeprowadza zbiórkę finansową.
Ciężar wojny "o krok" podwójnie straszliwy - bo giną ludzie, miasta obracane w gruzy. Myślę o pięknym Kijowie, o Odessie, miejscach, które zawsze chciałam odwiedzić. Kiedy to będzie możliwe? Ciężar podwójny, bo jesteśmy blisko tej zawieruchy. Dzisiejsza rozmowa - czy uciekalibyśmy, czy zostali w przypadku ataku na Polskę. Wydaje się to nieprawdopodobne, a jednocześnie...
Informacja o ataku na elektrownię atomową. Przed oczyma mam czasy licealne, zajęcia z przysposobienia obronnego. W razie wybuchu należy położyć się pod oknem...
Dziś wojna w Ukrainie "zapukała" do naszych drzwi. Pierwsze matki przyszły zapisać do szkoły swoje dzieci, pojawiły się rodziny uchodźców w okolicznych domach. Czuję, jak to mnie złamało. Złamało w tym sensie, że nie mogłam powstrzymać łez, wyobraziłam sobie, co Oni przeżywają, dotarło to nieszczęście człowieka, który - żeby ratować życie swoje i swoich najbliższych - pozostawia wszystko.
Zdjęcie przedstawia jeden z pomysłów naszych uczniów na symbol solidarności z ogarniętym wojną krajem.