niedziela, 28 kwietnia 2019
sobota, 20 kwietnia 2019
Nie sposób nie życzyć :)
Chociaż mało mnie na blogu - czasu brakuje, życie trochę daje w kość, nic się nie poradzi, to jednak w tę wyjątkową Noc pamiętam o Was. I mam taką potrzebę, żeby dobre życzenia zostawić. Szczególnie myślę o rodzinie i przyjaciołach - tych, którzy mnie wspierają, bliskich mojemu sercu, ale ogarniam też i pozostałych znajomych - i szkolnych, i poetyckich, i studenckich, i internetowych, i tych z lat dziecięcych, i najnowszych, i wszelkich, wszelkich. Miejcie dobry czas - i wierzący, i wątpiący, i niewierzący, i agnostycy, i poszukujący. Wierzę, że Najwyższy jakoś nas wszystkich pogodzi.
Alleluja, Chrystus zmartwychwstał!
poniedziałek, 31 grudnia 2018
I trzecia część nadrabiania zaległości, czyli Krasnystaw - Chełm
Jak to się stało, że z Ciechanowa pojechałam do Krasnegostawu? Zaprosiła mnie Marzenka - na Noc Poetów, ale oprócz spotkania poetyckiego kusił mnie koncert... Jana Kondraka, tak, tak, tego od Stachury i Lubelskiej Federacji Bardów. Poza tym taki cudowny październik zapraszał, żeby wyruszyć na Roztocze. I - ach - nie zawiodło mnie to miejsce. Dotknęłam go zaledwie, ale wiem, że muszę tam wrócić i muszę pooddychać tym właśnie powietrzem. Krasnystaw przywitałam wieczorem, w ciemnościach, a Marzenka z Konradem pokazali mi senne miasteczko, a na koniec zawieźli do zamku w Krupe, który wyglądał, jakby naprawdę miała ukazać się tam jakaś zjawa w kontuszu... Najpierw więc trochę nocnych zdjęć - Krasnystaw, Wieprz nocą i zamek w Krupe. A później jeszcze więcej zdjęć pod hasłem Krasnystaw w dzień. W piękny, słoneczny październikowy dzień. A za chwilę - ciąg dalszy programu...
A pod wieczór rozpoczęła się Noc Poetów... Czytaliśmy, słuchaliśmy, rozmawialiśmy, świętowaliśmy, wspominaliśmy Mariusza Kargula, poetę, którego nie było już między nami... Wreszcie zjawił się z gitarą Jan Kondrak i to było piękne uwieńczenie dnia.
I następnego dnia nastał ostatni poranek w Krasnymstawie, czas powrotu, postanowiłam pojechać inną drogą niż zwykle - nie przez Lublin, a przez Chełm, gdzie jeszcze nigdy nie byłam. I powiem Wam, że była to dobra decyzja. Świat był niedzielny, ludzie na drogach niewielu, widoki zachwycające, a Chełm piękny, oto dowód! Aha! Po drodze było Krupe - z zamkiem w dzień, zachwycającym!
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































